Wykluczenie tokenowe


Przez ostatnie 20 lat mówiliśmy o wykluczeniu cyfrowym: kto nie ma internetu, komputera albo smartfona, ten wypada z części świata. Mam wrażenie, że wchodzimy w następną fazę: wykluczenie tokenowe.

Token to technicznie jednostka pracy modelu. Licznik, który nabija się, kiedy korzystasz z AI. Ale w praktyce to zaczyna być licznik dostępu do sprawczości: do modeli, agentów, automatyzacji, researchu, kodu, analizy i tego dziwnego przyspieszenia, które sprawia, że jedna osoba nagle pracuje jak mały zespół.

Dzisiaj używanie AI jest przewagą. Jutro może być domyślnym oczekiwaniem rynku pracy, tak jak kiedyś obsługa komputera, Excela, internetu czy smartfona. Formalnie nikt nie każe używać agentów. Praktycznie coraz trudniej będzie konkurować z kimś, kto ma obok siebie prywatny sztab złożony z modeli.

I to szybko przestaje być tylko problemem jednostek. To samo pytanie dotyczy firm, branż i państw: kto ma dostęp do inteligencji obliczeniowej, a kto nadal próbuje sprostać rosnącym oczekiwaniom ręcznie? Być może największa nierówność następnej dekady nie będzie dotyczyć samego dostępu do informacji. Będzie dotyczyć dostępu do większego działania – do możliwości robienia rzeczy, których bez AI po prostu nie da się już realistycznie udźwignąć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.